Weto prezydenta Nawrockiego: rozwody pozasądowe odroczone, a obywatele stracą na czasie i dostępie

14 maja 2026 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Miała ona wprowadzić rozwód pozasądowy. Sędzia Aneta Szwedowska ocenia to jako złą wiadomość: procedura sądowa wydłuży oczekiwanie i zwiększy stres. W Polsce działa 2297 urzędów stanu cywilnego i tylko 47 sądów okręgowych.
Dlaczego pozasądowy rozwód był szansą na odciążenie sądów i ułatwienie życia obywatelom
Nowelizacja dopuszczała rozwód przez urzędnika stanu cywilnego dla par spełniających trzy warunki: małżeństwo trwa dłużej niż rok, brak wspólnych małoletnich dzieci, zgoda co do rozstania. 2297 urzędów stanu cywilnego wobec 47 sądów okręgowych – dostępność organu byłaby wyższa. Małżonkowie sami wybieraliby termin w USC, unikając odległych dat w sądzie i stresu rozprawy. Przewidziano dwie wizyty: pierwszą – złożenie zapewnień o trwałym i zupełnym rozkładzie pożycia; drugą (po miesiącu, ale przed upływem 6 miesięcy) – ostateczne oświadczenie.
Argumenty prezydenta kontra rzeczywistość: ochrona małżeństwa czy zbędne formalności?
Prezydent Nawrocki argumentował, że nowelizacja obniża rangę małżeństwa chronionego konstytucją. Ochrona – według niego – polega na wspieraniu trwałości mimo trudności. Sędzia Szwedowska wskazała: w bezspornych sprawach bez małoletnich dzieci rozprawa trwa do 30 minut, a sąd nie prowadzi pogłębionego postępowania dowodowego. Nie ma więc potrzeby angażowania sądu. Urzędnik stanu cywilnego – tłumaczy sędzia – przyjmowałby oświadczenie małżonków na piśmie, podobnie jak sąd w uproszczonym postępowaniu. Nowelizacja przewidywała też unieważnienie rozwodu pozasądowego, np. przy oświadczeniu złożonym pod wpływem błędu, groźby lub w stanie wyłączającym swobodną decyzję.
Weto chroni małżeństwa? A może tylko wydłuża formalności parom, które i tak już się rozstały?



